ROZWAŻANIA DROGI KRZYŻOWEJ (II)

2 marca 2021

Stacja I. Pan Jezus na śmierć skazany (opr. Jagoda)

Stawiam Cię, Jezu, przed sądem. Nie będzie to jednak proces, w którym dojdziemy wspólnie do prawdy. Ja chcę Cię zakrzyczeć, już Cię osądziłem i zbieram argumenty siły tłumu, żeby Cię uśmiercić i wreszcie uciszyć. Jesteś mi niewygodny, Twoja prawda razi, dlatego nie pozwolę Ci się obronić – a ja czuję się dobrze skazując niewinnego, bo jestem częścią grupy, a skoro należę do większości, to nie mogę przecież nie mieć racji. Trzymam z Kajfaszami, Herodami i Piłatami tego świata, a to mnie czyni kimś, prawda?

Chcesz poznać moje imię, Jezu? Mam na imię Barabasz, zbrodniarz, zwykły zbójca, nikt... Ja jestem tym, który odzyskał wolność przerzucając na Ciebie swój wyrok. To mnie, Barabasza, ocaliłeś przed śmiercią, kiedy zgodziłeś się, bym zrzucił na Ciebie swój zasłużony krzyż.

Czy będę potrafił okazać choć cień wdzięczności?

Stacja II. Pan Jezus bierze krzyż na swoje ramiona. (opr. Roma)

Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze Krzyż swój i niech Mnie naśladuje.” (Łk 9, 20)

Nie ma innego sposobu naśladowania Jezusa. Bracie, siostro, czy to rozumiesz, że i ty tak powinieneś żyć? Bezinteresownie kochać, z miłością obdarowywać, a nie liczyć na nic w zamian?

Tomasz á Kempis pisał tak: „Gdyby dla zbawienia ludzkiego było cos lepszego i pożyteczniejszego niż cierpienie, Chrystus pokazałaby to niezawodnie Swoim przykładem. Lecz zarówno uczniów za Nim idących, jak i wszystkich, którzy chcą Go naśladować wzywa wyraźnie do noszenia Krzyża”.

Czy umiesz dziękować za swój krzyż?

Stacja III. Pan Jezus upada pod krzyżem po raz pierwszy. (opr. Dominika)

Czy dbam o przyjaźń z Tobą Panie?

Jaki jestem? Akceptuję Ciebie? Wraz z przykazaniami? Miłuję z całego serca i myśli i sił swoich?

Czy to jest moja miłość?

Taka jest miłość?

Że upadasz?

Bo znowu się nie udało, bo zgrzeszyłem?

Boże mój, to mój grzech odbiera Ci siły?

To on spada na Twe ramiona, przygniata twarz do ziemi.

Ale TY,

Ty walczysz o mnie

Podnosisz się

Dajesz mi nadzieję idąc dalej

Ufam, że też mogę walczyć

Kolejny raz przylgnąć do Ciebie…

Stacja IV. Pan Jezus spotyka swoją Matkę. (opr. Małgosia)

Matka, która wzrokiem pełnym miłości i współczucia mówi wszystko, co może powiedzieć serce najlepszej matki.

Maryja rzekła w sercu do Pana: „ Mój Synu i odwieczny Boże, światło moich oczu i życie mojej duszy! Przyjmij o Panie tę bolesną ofiarę, że nie było mi dozwolone ulżyć w ciężarze Krzyża.

Jezus w sercu odpowiada: „Matka patrząca na Mnie, swojego jedynego Syna, umęczonego, nieludzko skatowanego, idącego na śmierć krzyżową, cierpiącego jak nikt inny z ludzi.

Matka w sercu mówi: „Nie mogę ucałować swojego dziecka, bo nawet najlżejsze dotknięcie byłoby torturą dla tak zranionego ciała.

Mogą się zatem ucałować tylko dwie obolałe dusze.

Jezus w sercu odpowiada: „Serce mojej matki było rozmiłowane w pełnieniu woli Ojca. W swoim ubóstwie ducha zgadzała się na krzyż, na cierpienie, wierząc, że Bóg przemieni je w największą radość.

Co mogę powiedzieć ja? O mój Jezu Miłosierny, o Maryjo Matko Miłosierdzia, z wielkiej dobroci waszej udzielacie mi tej łaski, abym już nigdy nie zgrzeszył, nawet najmniejszym grzechem, abym odtąd cierpienia wasze często rozważał i zawsze je gorzko opłakiwał.

Stacja V. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Panu Jezusowi. (opr. Iwona)

*Jezu
*Tak dziecko
*Widzę krzyż, który jest ciężki .

*GDY DRĘCZY CIĘ uporczywy problem – problem, który wciąż powraca – postrzegaj go jako wspaniałą szansę. Taki kłopot jest jak prywatny nauczyciel, który nigdy cię nie opuszcza. Nauczy cię tyle, ile tylko będziesz chciał. Podziękuj Mi z   wiarą za tę trudność. Poproś, aby otworzyła ci oczy i   serce na wszystko, czego dokonuję za jej pośrednictwem.

MÓJ GŁOS dociera do najgłębszych zakamarków twojej istoty. Mówię językiem Miłości; Moje słowa napełniają cię Życiem, Pokojem, Radością i   nadzieją. Pragnę rozmawiać ze wszystkimi Moimi dziećmi, ale wiele z   nich jest zbyt zajętych, aby Mnie usłyszeć. „Etyka pracy” sprawia, że stają się kłębkiem nerwów. Bez reszty oddają się swoim wymagającym przełożonym, zastanawiając się, dlaczego wydaję im się taki odległy. Jeśli chcesz żyć blisko Mnie, musisz uczynić Mnie swoją Pierwotną Miłością – swoim najwyższym priorytetem. Gdy Moja Obecność jest dla ciebie ważniejsza niż cokolwiek innego, doświadczasz pełni Pokoju i   Radości. Na Mnie także spływa błogosławieństwo, jeśli pozwalasz Mi zajmować pierwsze miejsce w   swoim życiu. Idziesz przez życie w   Mojej Obecności, a   Moja chwała jaśnieje nad tobą.

Stacja VI. Święta Weronika ociera twarz Panu Jezusowi. (opr. Gabrysia)

Weronika to właśnie ta kobieta uzdrowiona przez Ciebie Jezu z upływu krwi. Nie mogła teraz obojętnie patrzeć, jak Ty, Panie, krwawisz na krzyżowej drodze. To ona jedyna z ogromnego tłumu, nie zważając na konsekwencje, podbiega do swojego uzdrowiciela i z miłością ociera twarz.

Nie zważając na tłum gapiów, krzyczących z nienawiścią: „Na krzyż z Nim!”, ignorując uzbrojonych rzymskich żołnierzy, wykonuje heroiczny, przepełniony miłością i współczuciem czyn, który jest zapewne owocem żarliwej wiary…

- A jaka jest moja wiara?

- Czy mam odwagę Weroniki?

Na chuście, Jezu, pozostawiasz wyraźny zarys swojej zmasakrowanej twarzy – niejako dar za okazane współczucie…

Tyle razy w naszym życiu mieliśmy okazję otrzeć łzy osób cierpiących, a jednak nieczęsto pamiętamy, że w każdym potrzebującym bracie skrywasz się Ty, Synu Boży…

Spraw, proszę, abym umiał rozpoznać Ciebie w każdym potrzebującym cierpiącym, bym nigdy nie odwracał swej twarzy.

Święta Weroniko, wypraszaj nam odwagę i cierpliwość w czynieniu dobra…

Stacja VII. Pan Jezus upada po raz drugi. (opr. Gosia)

Masz pomoc na swojej drodze. Doceniasz i wynagradzasz każdą. Ale ciężar krzyża jest większy. Niestety, więcej razy Cię raniłam niż przepraszałam. Więcej razy krzywdziłam, niż krzyż nieść pomagałam.

I ja upadłam. Bo się przestraszyłam, że krzyż taki duży. A przecież to, że ja Ciebie zostawiłam, nie znaczy, że Ty mnie zostawisz. W końcu Twoja miłość do mnie jest większa niż moja do Ciebie.

Stacja VIII. Pan Jezus pociesza płaczące niewiasty. (opr. Magda)

Pan Jezus mówi do współczujących Mu kobiet: "Nie płaczcie nade mną  ale nad waszymi dziećmi".  .Daj nam Panie Jezu łaskę prawdziwego żalu za grzechy nasze i naszych dzieci. Niech płacz przenika nasze sumienia. Stańmy w prawdzie i odpowiedzmy w świetle wiary. Czy w naszych rodzinach kierujemy sie zasadami miłości Bożej? Czy Dekalog jest dla nas podstawa praktykowania żywej wiary? Panie Jezu, Twoje życie, i Słowo, Twój krzyż na drodze do Zmartwychwstania niech będą światłem naszego przeznaczenia. Dopomóż nam Panie Jezu wzrastać w miłości. Pragniemy uwrażliwiać sie na Twoja obecność Niech Twoje Słowo niesie nam moc zbawcza.   

Stacja IX – Pan Jezus upada po raz trzeci. (opr. Renata)

Najtrudniejszy upadek , twarzą wprost w nieczuły pył ziemi. Ukryłeś swoje Oblicze w prochu ziemi, w pyle drogi, którą ludzie deptali bezmyślnie stopami. Zniżyłeś się nad wszelką miarę, by być pośród tych, którzy też doznali zdeptania i słabości odbierającej wszelkie siły z powodu powtarzających się upadków.

Panie Jezu dla tego przez mój grzech , gdy Cię nie ma Upadam! Gdy Cię nie widzę, bo straciłem oczy dla czegoś innego Upadam! Gdy Cię nie słyszę, bo stałem się głuchy tylko na Ciebie Upadam

Panie, jak wielka jest Twoja miłość do mnie. Jakże Cię teraz mam uczcić mój Boże, który dla mojego zbawienia tak się uniżyłeś?

STACJA X. Pan Jezus z szat obnażony. (opr. Basia)

-Popatrz, z jakim okrucieństwem teraz pastwią się nade Mną zdzierając ze mnie odzienie. Staję wobec najboleśniejszego upokorzenia, jakie zostało przypisane dla Syna Człowieczego w finalnym akcie męczeńskiej drogi. W spektakularnym popisie nienawiści, na oczach tłumu, doświadczam odarcia z godności ludzkiej.

- Ach, Panie mój, jakież dramatyczne i niepojęte, co się wydarza. Cóż za podłość i perfidia kieruje sercami żołnierzy, że dopuszczają się tak brutalnych czynów. Szarpią Cię, nie bacząc żeś cały obolały, krwią zbroczony, z ostatnich sił opadający. A Twoje szaty, piękne, święte, zamiast z czcią ucałować, co się przynależy, bez poszanowania na licytację wystawione. Przecież one, mocą cudowną natchnione, wielu ludziom się przysłużyły. No jakże to, jakże możliwe Panie Jezu, żeś został z tego skarbu doszczętnie ograbiony i jeszcze jakby tej zbrodni było mało, bezlitośnie na pohańbienie wystawiony. Twoje Ciało zmasakrowane, jak jedna wielka rana wyglądające i bólem krzyczące znieważyć? Na drwiny gapiów narazić? I że to wszystko właśnie Ciebie spotyka, za tyle dobroci, za przeogromną miłość. O nie, Panie! Dla duszy, która Cię kocha, to przeżycie nie do zniesienia, nie sposób łez powstrzymać. A Ty w milczeniu cierpisz. Powiedz coś, proszę.

-Dziękuję, że trwasz przy Mnie i dzielisz ból. Jednakże Ja teraz potrzebuję więcej niż zmysłowej formy współprzeżywania. Wyrazy wzburzenia, łzy i cały ten potok czułych słów, choć same w sobie miłe, nie wystarczają dla dostatecznego wspomożenia trudu, który dźwigam.

- Co zatem mam czynić, Panie?

- Powściągnij nadmierne emocje i głębiej wniknij w sens męki, której stawiam czoła. Rozważ milczenie w jakim trwam i moje całkowite poddanie. I ty, za moim wzorem postąp – pozwól się ogołocić: z nadmiaru dóbr, własnej woli oraz pozbądź się wszelkich innych szat swojej niedoskonałości. W zamian okryję cię szatą czystości i skarbami Swego boskiego Serca.

Stacja XI. Pan Jezus do krzyża przybity. (opr. Gosia)

Wszystkie chłosty już na Ciebie spadły. Wszystkie obelgi i zelżywości zostały rzucone. Choć jeszcze na krzyżu będą dobijać umierającego. Pozwalasz teraz wbić w siebie gwoździe, by przypieczętować tym swoją miłość do mnie. Trzymałeś ten krzyż w swoich ramionach, teraz on trzyma Ciebie w swoich. To jest odpowiedź miłości.

Ty mnie kochasz. I ja Ciebie kocham. Ty dla mnie dajesz się ukrzyżować i ja dla Ciebie daję się ukrzyżować.

Stacja XII. Pan Jezus umiera na Krzyżu. (opr. Bożena)

Ciemność okryła całą ziemię. Jaśniej już tylko Krzyż, a na nim umęczone ciało Jezusa.

Zostałem wywyższony ponad ziemię, Ja jestem Królem nieba i ziemi. Moje królowanie nabyłem Swoją Krwią, zapłaciłem najwyższą cenę. Oto Jestem! Zawisłem na Krzyżu.

Przeżywam agonię. Moje Ciało zwisło na gwoździach. Oto drzewo Krzyża, na którym zawisło Zbawienie świata. Oto Ja Jestem waszym Zbawicielem, oto Ja oddałem za was Moje Życie. Czy chcecie pójść za Mną? Jeśli tak, to musicie być gotowi na wszystko. Widzicie, jaką cenę zapłaciłem. To jest cena za Miłość. Miłość do człowieka.

Pokochajcie Krzyż całym waszym sercem, a zwyciężycie zło tego świata. Moje Ramiona rozpięte na Krzyżu obejmują cały świat, obejmują was, Moje dzieci, które wierzycie we Mnie i pragniecie Mi służyć. Nie lękajcie się. Jam zwyciężył świat, szatana, grzech i śmierć.

Stacja XIII. Pan Jezus zdjęty z krzyża i złożony w ramionach matki. (opr. Inez)

JEZU, wracasz w ramiona swojej matki. Tej, która jako pierwsza przyjęła Cię z radością  do swego serca , tej, która jako pierwsza w ciszy i  pokorze rozważała Twoje życie. Powracając w objęcia Maryi, pokazujesz nam , że to do Niej mamy sie zwracać, gdy przygnieceni ciężarem naszego krzyża nie mamy juz sił, by się podnieść.  To właśnie u Niej w ramionach znajdziemy pełnię miłości- Miłość Miłosierną- Odkupienie świata, czyli Ciebie, Panie Jezu...

Stacja XIV. Pan Jezus złożony do grobu. (opr. Piotr)

Panie, gdzie jesteś?

Gdzie odszedłeś, Nauczycielu? Gdzieżeś się ukrył Królu Judei? Dokąd skierowałeś swe kroki potężny Władco Izraela! Wyzwolicielu-Mesjaszu!

Jestem w rozterce i żyję w niepewności: – czy to Ciebie dziś widziałem na krzyżu, skrwawiony Człowieku w biały całun owinięty? Czy to Ciebie opłakiwano? Co zrobiłeś, że już kładą Cię do grobu, „Boski Przestępco”? Dlaczego nie żyjesz, „Dawco życia i zdrowia”? Co jak co, ale Ty żyć powinieneś! Wskrzesiłeś wszak Łazarza, młodzieńca z Nain i córkę Jaira… Już uwierzyliśmy dzięki Tobie w życie wieczne, a Ty nie żyjesz?!

Patrzę teraz na Tego, którego przebodli i zamykają w skale na zawsze i pytam: – byłeśże „cudotwórcą”? Powiedz! Tyś poruszał tłumy? Tyś chodził po jeziorze? To Ty wstrzymywałeś burze? Tyś wyrzucił siedem złych duchów z niewiasty? A zły legion duchów skierowałeś w stado świń, by potonęły? I to Ty, „Światłość przedwieczna”, kończysz w całkowitej i bezbrzeżnej ciemności? Ty? Taki Egzorcysta i Prorok? Rozmnażający chleb i wino nie może już nic? Kto teraz nakarmi tłumy? Umarłeś i już nic się nie wydarzy? Umarłeś i to koniec? Tak miało się skończyć natchnione poruszenie tłumów w Galilei i Judei? Tak zakończył swe życie „Wielki Nauczyciel”, zupełnie jak kolejny „wywrotowiec” i przywódca sekty?

Wołam z jękiem: – Mesjaszu, gdzieżeś Ty?

       …

I czuję powiew łagodnego wiatru. Czuję chłód od łez na mojej twarzy. W głowie przypomina się myśl – słowa Twego ucznia-następcy: Sprawiedliwy za niesprawiedliwych!... Umarł za nasze grzechy…, aby przyprowadzić nas do Boga. [por. 1 P 3, 18]. I słyszę w głowie słowa całych zastępów Twych wyznawców: Spójrz na mnie… wysłuchaj prośby… wygnańca w cienistej krainie śmierci… Broń mnie i zachowaj duszę Twego nędznego sługi pośród niebezpieczeństw tego kruchego życia, a z pomocą łaski prowadź mnie drogą pokoju do ojczyzny wiekuistej światłości. Amen. [O naśladowaniu Chrystusa, ks. III., rozdz. 59. – zakończenie].

 Rozważania przygotowała Grupa Biblijna. Dziękuję p.Joannie za koordynowanie całości.

Niegdyś byliście ciemnością, teraz zaś jesteście światłością w Panu. Postępujcie więc jak dzieci światłości!

Ef.5,8

 


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
110 0.050668954849243