75 rocznica

1 sierpnia 2019

foto: ipn.gov.pl

"Na rozkaz Dowódcy Armii Krajowej, gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora”, powstanie  w Warszawie rozpoczęło się 1 sierpnia 1944 roku. Zadaniem AK było wyzwolenie stolicy i utrzymanie jej przez kilka dni przed wkroczeniem Armii Czerwonej. Umożliwiłoby to Delegaturze Rządu RP na Kraj, reprezentującej legalny polski rząd na wychodźstwie, objęcie Warszawy władzą cywilną i wystąpienie wobec Sowietów w roli wolnych gospodarzy swojego kraju. Była to ostatnia szansa na ratowanie niepodległości Polski, zdradzonej skrycie przez naszych zachodnich sojuszników – Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone.

Dysproporcja sił była skrajnie niekorzystna dla strony polskiej. Wśród 50 tys. żołnierzy Armii Krajowej, Narodowych Sił Zbrojnych i Armii Ludowej, jacy przewinęli się przez nasze oddziały, na 25 przystępujących do walki tylko jeden był uzbrojony, i to w broń krótką.  Tymczasem Niemcy rzucili do walki regularne formacje wojska, SS, policji, żandarmerii i oddziałów pomocniczych, wspomaganych przez ciężką artylerię i lotnictwo. Mimo to powstańcy odnieśli szereg znaczących sukcesów. Opanowali zwarte obszary Śródmieścia, Żoliborza, Mokotowa, Woli i Ochoty. Zdobyli wiele niemieckiego oporządzenia i uzbrojenia, nawet wozy bojowe i pancerne.

Wyzwolili również niemiecki obóz koncentracyjny w Warszawie – Konzentrazionslager Warschau, zwany przez warszawiaków „Gęsiówką”, w którym okupanci przetrzymywali w straszliwych warunkach Żydów z różnych krajów Europy.

Warunkiem ostatecznego powodzenia powstania było wkroczenie do miasta Armii Czerwonej. Tymczasem Józef Stalin rozkazał swoim wojskom zatrzymanie się na linii Wisły i powstrzymanie od aktywnych działań przeciwko Niemcom. Ci ostatni zatem bez przeszkód pacyfikowali miasto, dokonując wielu masowych zbrodni, zarówno na żołnierzach Powstania jak i na ludności cywilnej.

Zrzuty zaopatrzenia dla Powstańców, dokonywane przez lotnictwo zachodnich aliantów (w tym polskich lotników) oraz sowieckie, było kroplą w morzu potrzeb i nie mogło zmienić sytuacji. Wobec braku żywności i wody, 2 października 1944 roku, po 63 dniach bohaterskiej epopei, dowództwo AK było zmuszone podpisać akt „zaprzestania walk w Warszawie”. Do niewoli poszło ok. 17 tys. Powstańców, ok. 15 tys. poległo.

Straty wśród ludności cywilnej szacowane są od 150 do 200 tys. osób. Przez następne miesiące Niemcy metodycznie rabowali, palili i wysadzali w powietrze kolejne części naszej stolicy. Wycofali się z niej ostatecznie 17 stycznia 1945 roku, umożliwiając wkroczenie do Warszawy oddziałom  podporządkowanego komunistom Wojska Polskiego."

Autor: Artur Kolęda - Biuro Edukacji Narodowej IPN

 

DUCHOWNI W POWSTANIU. KAZANIE BISKUPA POLOWEGO JÓZEFA GUZDKA WYGŁOSZONE W 75. ROCZNICĘ POWSTANIA WARSZAWSKIEGO 

za: https://ordynariat.wp.mil.pl

Drodzy Weterani, uczestnicy Powstania Warszawskiego,  
Siostry i Bracia,

Na Powstanie Warszawskie można spojrzeć przez pryzmat  bohaterskich żołnierzy Armii Krajowej, innym razem harcerzy Szarych Szeregów, ludności cywilnej, kobiet a nawet dzieci... Tym razem w 75. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego i zarazem w roku stulecia powołania Biskupstwa Polowego, spójrzmy na ten bohaterski zryw niezłomnej Stolicy przez pryzmat posługi księży kapelanów, którzy byli integralną częścią powstańczej armii.

Nie zapomniał o nich wybitny artysta rzeźbiarz, prof. Wincenty Kućma, autor tego monumentalnego pomnika, na tle którego sprawowana jest dzisiejsza Msza św. Wysoka, smukła sylwetka mężczyzny w sutannie, z Biblią w ręku, pośród żołnierzy i ludności cywilnej, jest jedną z dominujących postaci.

Duchowa, „powstańcza armia” liczyła około 150 księży. Ponad czterdziestu z nich poległo lub zostało zamordowanych przez niemieckich oprawców w czasie powstańczych walk. A więc co czwarty kapelan potwierdził wierność ewangelicznemu przesłaniu, że „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Kiedy to było możliwe odprawiali Msze św. oraz posługiwali w powstańczych szpitalach, pobłogosławili 256 par małżeńskich, spowiadali, a w obliczu śmierci udzielali zbiorowego rozgrzeszenia. Odprowadzili na wieczną wartę tysiące poległych i zmarłych na skutek odniesionych ran.

Kapelani powstania musieli odpowiadać na wiele trudnych pytań. Ale nade wszystko – krzepili powstańczego ducha! Głosząc płomienne kazania o miłości i poświęceniu dla Ojczyzny, podnosili walczących na duchu. Jeden z żołnierzy Armii Krajowej wyznał: „Gorące słowa otuchy uskrzydlały nas i mobilizowały do większych wyrzeczeń. Czuliśmy się jedną wielką rodziną walczącą o swój byt i godność”.

O tym, że wiara była ważnym wsparciem dla powstańców przekonani byli także dowódcy Armii Krajowej, którzy w rozkazach przypominali żołnierzom o codziennej modlitwie za walczących i poległych. Gen. Tadeusz Komorowski, „Bór” po zakończeniu wojny, podczas spotkania z biskupem polowym Józefem Gawliną, powiedział: „Nie mam słów, żeby wyrazić uznanie dla księży kapelanów w Warszawie. Nie wiem, kiedy oni spali, gdyż dniem i nocą uwijali się wśród żołnierzy”.

O wartości i znaczeniu posługi duchownych wiedzieli także niemieccy oprawcy, którzy traktowali ich ze szczególną nienawiścią i okrucieństwem. Księdza Józefa Stanka, który nie rozstawał się ze sutanną i stułą, nazwali „bandytą gorszym od akowców”. Najpierw został brutalnie pobity w obecności grupy zatrzymanych osób cywilnych a następnie powieszony na stule. Świadkiem jego śmierci był o. mjr Józef Warszawski ps. „Ojciec Paweł”, kapelan Zgrupowania „Radosław”.

Księża kapelani naśladując Jezusa, Dobrego Pasterza,  pozostali do końca wierni żołnierzom. O. Michał Czartoryski mógł się uratować. Ofiarowano mu cywilne ubranie i namawiano, żeby zostawił rannych żołnierzy. On jednak propozycję odrzucił. Powiedział: „Szkaplerza z piersi nie zdejmę i rannego żołnierza nie zostawię”. Razem z powstańcami został rozstrzelany a ich ciała zostały spalone na ulicznym stosie. W ten sposób zostawił nam przesłanie, że nawet gasnące życie ma wartość. Chciał, aby ranni mieli poczucie, że ktoś przy nich został i towarzyszył im w drodze na drugą stronę życia.

„Dobry pasterz daje życie swoje za owce” (J 10,11) – słyszeliśmy w odczytanym fragmencie Ewangelii św. Jana Apostoła. Kapelani Powstania Warszawskiego pozostali wierni nie tylko żołnierzom, ale także ludności cywilnej. Jednym z nich był ks. Jan Salamucha, wybitny filozof i logik, kapelan oddziałów Obwodu Ochota. Gdy 11 sierpnia zapadła decyzja o przejściu żołnierzy podziemnymi kanałami do Śródmieścia, on postanowił pozostać z miejscową ludnością. Kilka godzin później został rozstrzelany.

Wartość ofiary życia kapelanów Powstania Warszawskiego docenił Kościół, który przed dwudziestu laty, decyzją Jana Pawła II,  włączył ks. Józefa Stanka i o. Michała Czartoryskiego do grona beatyfikowanych 108 męczenników II wojny światowej.

Czcigodni Powstańcy
Siostry i Bracia,
Na polu walki bardzo ważne jest uzbrojenie i wyszkolenie żołnierza. Jednak w zmaganiu się ze złem jeszcze ważniejsze są wewnętrzne motywacje. Warto podkreślić, że wielu naszych rodaków te najgłębsze motywacje do poświęcenia czerpało z Ewangelii. Ilekroć podczas Eucharystii stawali przy ołtarzu Chrystusa czuli się wezwani i zmotywowani, aby swoje zdrowie i życie złożyć na ołtarzu Ojczyzny.

Dziś, kiedy składamy hołd uczestnikom Powstania Warszawskiego, kiedy podziwiamy heroizm księży kapelanów, warto postawić pytanie tym wszystkim, którzy w naszej Ojczyźnie kwestionują sens posługi duszpasterskiej w Wojsku Polskim i w innych formacjach mundurowych. Czy płynie to z niewiedzy? A może decyduje chęć przypodobania się tym, którzy w imię źle pojętej tolerancji, chcieliby ograniczenia praw osób wierzących? Niech poznanie wkładu polskiego duchowieństwa w przetrwanie ciemnej nocy okupacji oraz w odzyskanie wolności przyczyni się do umocnienia głosów rozsądku. Ufam, że ludzie dobrej woli nigdy nie będą kwestionować prawa do posługi duchowej i religijnej polskim żołnierzom pełniącym służbę w kraju i na misjach zagranicznych.

Siostry i Bracia.
Żołnierze Armii Krajowej są najważniejsi! To oni heroicznym czynem zaświadczyli wobec całego świata, że godność Polaka i prawo do poszanowania wolności narodu są wartościami nadrzędnymi. Przed 75 laty woleli zginąć, aniżeli codziennie zginać kark przed niemieckim okupantem.

Nie można jednak zapomnieć, że pośród nich byli też kapelani posługujący walczącej Warszawie. To oni nieśli duchowe wsparcie i ukazywali najgłębsze motywacje do heroicznego poświęcenia. Wraz z innymi powstańcami zasłużyli na pamięć i uznanie.

Dziś stoją pośród nas młodzi Polacy w harcerskich mundurach. Patrzymy na Was z nadzieją. Bądźcie wierni Bogu i Ojczyźnie! Weźcie odpowiedzialność za wartości, które zostały potwierdzone heroiczną walką i okupione powstańczą krwią. Niech posługa kapelanów i duszpasterzy harcerskich pomaga Wam w odkrywaniu ewangelicznych dróg i umacnia w kształtowaniu niezłomnych charakterów.

Niech Bóg błogosławi nam wszystkim i naszej wolnej Ojczyźnie!

bp Józef Guzdek
Biskup Polowy Wojska Polskiego

 

 

 

 

 

Nic nie pomaga człowiekowi bardziej niż modlitwa

św. Filip Neri

 


Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
111 0.15881705284119